|
|
|
|
| Wstęp |
Wysokiej jakości dźwięk, to nowy teren, na który wkracza Manta. Dzieje się to dzięki wprowadzeniu do asortymentu firmy wzmacniaczy lampowych pozwalających uzyskać czysty, dynamiczny dźwięk Hi-Fi. W ofercie dostępne są trzy zestawy różniące się między sobą mocą, wyglądem i jakością. W moje ręce trafił najbardziej „wypasiony” model Manta V7 „Vacuum Tube” o mocy 2×30W, który od samego początku urzekł mnie wyglądem i przede wszystkim brzmieniem.
|
|
| Dane techniczne |
| Moc wyjściowa RMS: |
2 × 30W |
| Pasmo przenoszenia: |
42Hz¹ - 22kHz |
| Zniekształcenia THD: |
≤1% (1W, 1kHz) |
| Standard wejścia: |
2 × Cinch |
| Impedancja głośników: |
8Ω |
| Obudowa |
wzmacniacza: |
aluminium |
| głośników: |
drewno |
Wymiary (wys. × szer. × głęb.) |
wzmacniacza: |
278mm × 238mm × 178mm |
| głośników: |
180mm × 270mm × 330mm × 2szt. |
| Waga |
wzmacniacza: |
12,65kg |
| głośników: |
6,6kg × 2 |
| Zużycie energii: |
100W |
| ¹ |
Mam spore wątpliwości, co do podanej przez producenta wartości 42Hz. Być może odnosi się ona do głośników, bo w moim - subiektywnym - odczuciu, rzeczywista wartość dla wzmacniacza jest zdecydowanie niższa. |
|
|
| Opakowanie i jego zawartość |
Zestaw dociera do nas w postaci dwóch sporych i ciężkich pudeł. Mimo że, jak można by się spodziewać, nie są one utrzymane w kolorystyce firmy, zawierają one równie szczegółowe informacje, co każde z nich zawiera i jakie są możliwości i parametry urządzenia. W pierwszym z nich, mniejszym, znajduje się solidnie zabezpieczony wzmacniacz, przewód zasilający, przewody do podłączenia głośników, instrukcja oraz 24-miesięczna gwarancja. Natomiast w drugim znajdują się równie bezpiecznie opakowane głośniki.
|
|
 |
|
|
|
| Obudowa i gniazda |
Po rozpakowaniu mniejszego pudła oczom naszym ukazuje się wzmacniacz w całej okazałości. Obudowa wykonana jest z aluminium, sprawia solidne wrażenie i wykonana jest kompaktowo. W tylnej części znajdują się trzy osobno obudowane transformatory - 2 wyjściowe po bokach i sieciowy po środku. W przedniej części na dwóch szarych segmentach umieszczone są po 2 lampy końcówki mocy i po jednej przedwzmacniacza dla każdego kanału. Lampy umieszczone są w miłych dla oka osłonach chroniących je przed uszkodzeniem oraz nas przed przypadkowym dotknięciem i w konsekwencji oparzeniem. W środkowej części przedniego panelu również na szarym segmencie zawierającym logo firmy umieszczone jest pokrętło regulacji wzmocnienia. Rogi obudowy zdobią cztery estetyczne i solidne nóżki.

W tylnej części po bokach umieszczone są dobrej jakości gniazda do podłączenia głośników o impedancji 4Ω lub 8Ω, równie porządne gniazda wejściowe Cinch, gniazdo sieciowe oraz wyłącznik wzmacniacza. Wszystko jest przejrzyście i dokładnie opisane, więc nawet laik nie powinien mieć żadnego problemu z podłączeniem wzmacniacza i głośników.
W większym pudle zestawu znajdują się dwie kolumny głośnikowe. Obudowy wykonane są z drewna i oklejone elegancką, drewnopodobną okleiną. W każdej z nich umieszczone są po dwa głośniki - wysoko i niskotonowy, osłonięte zdejmowaną maskownicą. Z tyłu znajdują się zaciski do podłączenia przewodów oraz otwór bass-reflex.
|
|
| Od środka |
Wzmacniacz jest jednostką pracującą w klasie AB (push-pull). Całość zmontowana jest na pojedyńczej płytce dwustronnego laminatu. Gniazda lamp umieszczone są bezpośrednio na płytce i doprowadzone są do nich z transformatora oddzielne napięcia przemienne żarzenia dla stopnia sterującego zbudowanego na lampie 6N1 (podwójna trioda o średnim wzmocnieniu z cokołem novalowym) i dla stopnia końcowego opartego na dwóch lampach 6P3P (tetrody strumieniowe z oktalowym cokołem). Z transformatora do płytki dochodzi jeszcze napięcie anodowe. Układ elementów na płytce jest przestrzenny, ściezki rozplanowane porządnie, dzięki czemu nie słychać jakiś przydźwięków, czy sprzężeń.
|
|
| W akcji |
Pierwsze dźwięki jakie dobiegły mnie z pierwszego lampowego wzmacniacza Manty mile mnie zaskoczyły. Wzmacniacz jak na nie skomplikowaną konstrukcję zaskakuje szybkim i głębokim basem. Dół czasami zapuszczą się za daleko i odrobina powściągliwości byłaby tu bardziej wskazana, ale jest on jednak energiczny. Środek pasma jest trochę cofnięty i można powiedzieć, że jest to największa wada tego wzmacniacza. Dźwięk jest niezwykle przestrzenny, stereofonia jest poprawna, ale przez ograniczenie środka, separacja poszczególnych instrumentów jest utrudniona. Ciężko jest prawidłowo ocenić górę pasma przy cofniętym środku i spodziewałem się syczących głosek oraz nieprzyjemnych transjentów, jednak góra jest gładka i aksamitna. Można powiedzieć że góra nosi wady średnicy jednak nie w tak dużym stopniu. Dzwoneczki i inne przeszkadzajki nie mają swojego wybrzmienia i szybko gasną. Wzmacniacz ma bardzo dobrą skalę dynamiki i można śmiało powiedzieć że najlepiej zagra z „jasnymi” kolumnami. Dołączone kolumny spisywały się bardzo dobrze, jednak ciekaw byłem, jak wzmacniacz spisze się z większym, trójdrożnym zestawem. Manta bez problemu wysterowała „poważniejsze” kolumny, a ja zostałem urzeczony czystością, przestrzennością i szczegółowością dźwięku.
Do wrażeń odsłuchowych należy dołączyć jeszcze wrażenia wizualne. Podczas pracy w przyciemnionym pomieszczeniu lampy emitują delikatną czerwoną poświatę, która odbijając się od osłon przenosi słuchacza w krainę czystego dźwięku odbieranego w iście niezwykłej i ciepłej atmosferze.
|
|
| Podsumowanie |
Opisywany model Manta V7 „Vacuum Tube” oferowany jest za niską cenę, jak na wzmacniacze lampowe w swojej klasie. Nikt nie zakupi tego zestawu, jako głośniki do komputera, ale jako element domowego zestawu audio sprawdzi się wyśmienicie. Jakość, dynamika i przestrzenność dźwięku jest bardzo dobra i zdecydowanie zadowoli każde ucho, nawet wymagających słuchaczy. Dźwięk jest czysty, bez przydźwięków, czy szumów. Design może wzbudzać kontrowersje swoim futurystycznym wyglądem, trzeba znaleźć dedykowane, przewiewne miejsce dla niego, jednak jest on miły dla oka, zwłaszcza że do jego konstrukcji użyto dobrej jakości i bardzo ładnie spasowanych elementów. Po ustawieniu wzmacniacza w widocznym miejscu jego wygląd niewątpliwie będzie wzbudzał zachwyt każdego. Jedyne zastrzerzenia może wzbudzać dołączona instrukcja obsługi, z której niewiele mozna się dowiedzieć, choć z drugiej strony nie powinno byc to problemem, bo obsługa zestawu nie stwarza jakiś problemów.
Uważam, że wzmacniacz warty jest swojej ceny, bo w zamian otrzymujemy możliwośc rozkoszowania się dźwiękiem nie osiągalnym dla wzmacniaczy półprzewodnikowych. Z czystym sumieniem mogę polecić ten zestaw.
Podsumowując:
 |
czysty, przestronny i dynamiczny dźwięk |
 |
ładna i solidna konstrukcja |
 |
bardzo niska cena w swojej klasie |
 |
24 miesięczna gwarancja |
| |
 |
uboga instrukcja obsługi |
|
/piotrza/
|
|
|